O dobra kondycję moich włosów walczyłam przez naprawdę długi okres czasu. Wiele prób, wiele porażek, a z każdą traciłam tylko nadzieję, że kiedykolwiek będę zadowolona z kondycji moich włosów. Przyszedł czas, kiedy zaczęłam dokładnie obserwować moje włosy oraz ich reakcje na różne czynniki. Udało mi się wyciągnąć wnioski i wprowadzić kilka na pozór naprawdę prostych zasad, których zawsze się trzymam. Udało się! Teraz jestem bardzo zadowolona i przyznam, że teraz lubię swoje włosy. Stały się moim największym atutem.
1.Tangle Teezer. Tak dobrze widzicie, szczotka, która ma zarówno dużo zwolenników jak i przeciwników ale... moje włosy ją pokochały, a wraz z nimi też i ja. Dużo eksperymentowałam ze szczotkami od najzwyklejszych po te z naturalnego włosia. Bywało lepiej, gorzej ale nigdy tak dobrze jak teraz. Dodatkowym plusem tej szczotki jest możliwość czesania na mokro, czego przy innych szczotkach bym raczej nie próbowała. Tangle Teezer jest ze mną od 5 lat i zapewniam Was, że jest to miłość aż do grobowej deski.
źródło: cocolita.pl
cena ok.35 zł
2. Olejek arganowy. Na moich włosach działa rewelacyjnie. Odrobinę produktu z olejkiem arganowym ( nie używam naturalnego olejku, po nim włosy znacznie szybciej się przetłuszczały ) wcieram w suche końcówki włosów, najczęściej następnego dnia po umyciu. Jaki uzyskałam efekt ? Ujarzmiona fryzura! Moje włosy wreszcie się nie puszą.
źródło: ezakupy.tesco.pl
cena ok. 10 zł
Ten produkt jest moim wielkim ulubieńcem, a ta mała tubka starczyła mi na ponad rok!
3. Suszarka tylko przy okazji. Kiedyś namiętnie suszyłam włosy suszarką. Całe szczęście ten etap mam za sobą, a raczej moje włosy. Teraz używam jej tylko okazjonalnie, na co dzień pozostawiam włosy do naturalnego wyschnięcia. Wreszcie mogę się cieszyć ładnie błyszczącą fryzurą, a matowe, przesuszone włosy to już historia.
4. Związywanie włosów ograniczam do minimum. Związuję, kiedy muszę, a wtedy jeśli mogę wybieram do tego klamrę (np. w domu, kiedy potrzebuję coś zrobić i fryzura mi przeszkadza).
5. Szampon i odżywka koniecznie muszą być z tej samej serii idealnie dopasowany do rodzaju włosów. I tym Was pewnie nie zaskoczę. Był w moim życiu okres, w którym nie przywiązywałam dużej wagi do przeznaczenia danego szamponu. Brałam bo mi się podobało opakowanie, zapach itp. Najgłupsze co można zrobić. Teraz kupując szampon dobieram odżywkę z tej samej serii (koniecznie przeznaczone dla mojego rodzaju włosów).
Jak widzicie są to naprawdę proste kroki a u mnie poskutkowały.
Życzę miłego wieczoru i... dobrej kondycji Waszych włosów ;-)
Pozdrawiam, Karolina!
P.S Jakie Wy macie sposoby na zdrowie Waszych włosów ? Podzielcie się w komentarzach.